„Niezapomniana hiszpańska przygoda z Erasmus+”

Wszystko zaczęło się już w maju… Rozpoczął się nabór wniosków do programu „Erasmus+”.
Nauczyciele zachęcali Nas do wzięcia udziału w stażach zagranicznych w Hiszpanii. Każdy
powtarzał, abyśmy takiej szansy nie zmarnowali. Na początku niektórzy przerażeni („Jak to?
Samolotem?! Dwa tygodnie?!) a niektórzy od razu zabrali się za uzupełnianie wniosków o
wyjazd („Takiej szansy więcej nie będzie!”).
Dokumenty złożone, rozmowa w języku obcym za nami, teraz czekamy na pierwsze wyniki…
I tak to trwało kilka dni, aż w e-dzienniku pojawiła się informacja, że lista jest już na tablicy
przy pokoju nauczycielskim. Każdy zestresowany, nawet ja. Wiedziałem, że z moim
poziomem języka obcego daleko nie pojadę, liczyłem się z tym, że będę na liście rezerwowej.
Myliłem się! Okazało się, że jestem w pierwszej dwudziestce, która zakwalifikowała się do
wyjazdu! Szczęście? Tego nie dało się opisać!
Przyszedł dzień wyjazdu. Ja (Tomek), Marta, Ania, Magda, Asia, Adela, Kinga, Justyna,
Paula, Paulina, Klaudia, Natalia, Kinga, Kateryna, Dasha, Natalia, Natalia, Patrycja, Zuzanna i
Karolina wraz z naszymi kochanymi opiekunkami: p. Ewą i p. Mirosławą ruszyliśmy w
dwutygodniową podróż o ponad 3000km od domu. Wyjechaliśmy rano, na miejscu byliśmy
wieczorem – cały dzień w trasie, zaczynając od autokaru i kończąc na autokarze, który
zawiózł Nas do naszej rezydencji w Sevilli, gdzie czekała na Nas już nasza koordynatorka
Karina.
Pierwszy dzień spędziliśmy wspólnie na wyjeździe do centrum miasta, by zapoznać się,
trochę zwiedzić miejsca, w którym spędzimy trochę czasu. Każdy na początku chodził z
Mapami Google, by się gdzieś nie zgubić pośród tłumów ludzi.
Kolejny dzień to już pierwsze trasy do swoich miejsc pracy. Każdy z Nas pracował w innej
firmie (z wyjątkami). Pierwsze słowa, które były słyszane po przyjściu do rezydencji – „Ja nic
nie rozumiem, MASAKRA!”. Pracodawcy, do których trafiliśmy nie znali dobrze angielskiego,
tylko hiszpański. Zdarzały się wyjątki, gdzie szefową była Polka czy Anglik, którzy bez
problemu Nas rozumieli.
Każdy kolejny dzień przynosił coś nowego. Co raz częściej wracaliśmy z uśmiechami na
twarzach, bo zaczęliśmy się dogadywać i nie było tak źle.
Po naszych praktykach w firmach każdy z Nas, nawet Panie opiekunki, uczestniczyliśmy w
kursie języka hiszpańskiego z wspaniałym nauczycielem, Danielem. On Nas nauczył
hiszpańskiego, My go trochę polskiego. Na lekcjach była bardzo sympatyczna atmosfera,
śmialiśmy się wraz z Danielem, śpiewaliśmy piosenki, a Nawet mieliśmy lekcję w terenie.
Oczywistym było, że jak są lekcje to i jest sprawdzian – nikt nie wyszedł z nim z wynikiem
mniej niż bardzo dobry!
W czasie tych dwóch tygodni razem z Kariną byliśmy na tzw. „Sevill Tour”, czyli nasza
koordynatorka Nas oprowadzała po najciekawszych miejscach tego miasta. Z inną
koordynatorką – Dominiką, byliśmy w odległej o 250km od Sevilli Portugalii, a dokładniej w
Faro. Pogoda niestety Nas nie rozpieściła, zrobiło się dość zimno i mokro, ale nawet to Nam
nie przeszkodziło dalej zwiedzać to piękne miasto.
Podczas tych dwóch tygodni mieliśmy nawet podwójne urodziny! Obchodziliśmy je wraz z
Adelą (w sensie ja – Tomek i Adela). Nie zabrakło tortu i śpiewania „Sto lat!”.

Podczas pobytu nie zabrakło również…zakupów oczywiście! Ja, jako taki rodzynek, nawet nie
odwiedziłem słynnego Primarka, dzięki czemu zaoszczędziłem duuużo eurosów np. na
pamiątki!
Nikt z Nas nie siedział cały dzień po powrocie z pracy czy w weekend w domu. Zwiedzaliśmy
różne ciekawe zakątki tego miejsca, smakowaliśmy regionalnych potraw. Zdarzyło się również
spotkać naszych rówieśników z Polski, którzy też w Sevilli odbywali praktyki.
Dwa tygodnie minęły bardzo szybko. Niestety przyszedł czas, by żegnać się z naszymi
pracodawcami, podziękować im za możliwość pracy i za wszystko, czego Nas nauczyli.
Pracodawcy musieli dokonać jeszcze formalności, czyli ocenić naszą pracę u Nas. I tutaj
również nikt mniej niż bardzo dobry nie miał! Szefowie firm zapraszali Nas jeszcze raz, tym
razem na dłużej!
Przeddzień naszego wyjazdu musieliśmy się pożegnać również z Kariną oraz Danielem,
którzy wręczyli Nam certyfikaty, które w przyszłości bardzo się przydadzą (po tam byliśmy
przede wszystkim!). Były łzy (nawet ja się popłakałem i są na to dowody niestety), ale wszyscy
z uśmiechami na twarzy stamtąd odjeżdżaliśmy.
Przyszła sobota, dzień w którym pożegnaliśmy się z Hiszpanią i wróciliśmy szczęśliwie do
naszych domów, do naszych kochanych łóżek i do naszej kochanej szkoły.
Bardzo chcieliśmy podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego, by Nasz wyjazd
był w 100% udany, w szczególności naszej koordynatorce Karinie, która w wielu sprawach
nawet po godzinach pracy była dla Nas zawsze pomocna!
Zachęcamy wszystkich, którzy chcą przeżyć super przygodę do wzięcia udziału w kolejnych
naborach. Warto!

Do naszego artykułu załączamy zdjęcia z naszego pobytu, które wykonaliśmy swoimi
telefonami oraz przygotował je dla Was Tomasz Kuźdub, który również zrelacjonował cały
wyjazd 🙂

Tekst i fotografia: Tomasz  Kuźdub z klasy 2b

Copyright © 2016
Projekt i wykonanie: APISOFT Radom